Kawa? Czyli krótko o tym jak nie zatracić siebie

Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek obudzić rano i zanim jeszcze stwierdziłeś, że rozpoczęcie dnia od szklanki przegotowanej wody oraz śniadania, warto poprzedzić szybką kawą, która pozwala zapomnieć o problemie braku chęci do robienia czegokolwiek? Jeżeli Twoja odpowiedź jest twierdząca, muszę Cię delikatnie zmartwić. Jednak bądź spokojny, warto o tym wiedzieć by nie poszukiwać rozwiązania tam gdzie go nie ma. Przejdźmy do konkretów.

Kawa i zawarta w niej kofeina, sama w sobie jest znana od niepamiętnych czasów. Pozwala nam zwiększyć koncentrację i zmniejszyć poziom odczuwanego zmęczenia, która przez podobieństwo do adenozyny, pozwala uregulować jej stężenie w przestrzeni między synaptycznej, dzięki czemu odczuwamy poprawę nastroju oraz zniwelowaną chęć snu. Jednak czy może ona wpływać na nas negatywnie w jakiś sposób? Oczywiście.

Mogliście zauważyć, że poświęciłem mało uwagi dokładnemu opisowi samych procesów, które przez wpływ kofeiny oraz szeregu innych związków, oddziałują na zmianę naszego zachowania i odczuwalnego poziomu pobudzenia, ponieważ nie jest to głównym tematem naszych rozważań. Wszystkie te informacje można znaleźć na stronach, które w wystarczającym stopniu potrafią wyczerpać ten temat, mówiąc tutaj przykładowo o popularnej Wikipedii. Zachodzicie teraz w głowę, myśląc – no dobrze, więc o co chodzi? Już tłumaczę.

Zawitajmy do Dublina w Dniu św. Patryka

Wszystko co teraz powiem powstało w oparciu o moje doświadczenie i nie jest sugerowanym sposobem postępowania, ale subiektywną opinią w oparciu o którą warto zwrócić uwagę na wnioski płynące z tych wydarzeń. Jednak żeby było to w pełni możliwe, muszę wam najpierw opowiedzieć krótką historię ze swojego życia.

Jako osoba pracująca zdalnie, muszę wstawać bardzo wcześnie rano, żeby nie tracić dnia i ma to miejsce przeważnie przed godziną 5 rano. Wiele razy z uwagi na dużą ilość zajęć, nie miałem okazji porządnie się wyspać i musiałem po przebudzeniu rozpocząć dzień od kubka gorącej kawy, która pozwalała mi skoncentrować się w większym stopniu nad wykonywanymi czynnościami. Jednak z czasem zauważyłem, że moja kreatywność która jest wymagana do pracy, jak i sam poziom skupienia, zaczyna mnie coraz szybciej opuszczać a jakość wykonywanych zadań spadać na tyle konsekwentnie, że przykuło to moją uwagę. Czyżby moja ilość snu tak mocno zaważyła na możliwościach które nie pozwalały mi na dostateczne realizowanie moich obowiązków? Odpowiedź na to nie okazała się tak oczywista jak mogłoby się początkowo wydawać.

Przez kolejne dni postanowiłem zasięgnąć języka, poczytać o tym tak wiele artykułów jak tylko zdołam i dokonać zakupu cytrynianu magnezu z witaminą b6 oraz całkowicie wykluczyć ilość pitej przeze mnie kawy, chociaż przyznam, że nie było to łatwe. Używając magnezu, które nigdy nie suplementowałem, ale sprawdzając informacje o tym w czym występuje i w jaki sposób objawiają się jego niedobory, rozpocząłem pierwszą próbę skonfrontowania się z rzeczywistością po uprzedniej rozmowie z farmaceutką w aptece. Początki były bardzo ciężkie, odczuwałem senność wynikającą z przyjęcia magnezu, jednak raptem parę dni później wymienione objawy ustały całkowicie a ja zacząłem obserwować pierwsze skutki zmiany która zdawała się spełniać moje oczekiwania..

Zdecydowaną poprawę w trakcie bardzo wczesnego wstawania po nieprzespanej nocy, ale i ogromną różnicę w kreatywności, która nagle sama podrzucała mi odpowiedzi na zagadnienia, które wcześniej zajmowały mi dobrą chwilę, ale nie było to dla mnie jeszcze zadawalające. Spędziłem więc kolejne godziny, wyszukując różne informacje i zatrzymałem się na pewnym „darze natury”, zwanym aswagandha. Nie będę tutaj wnikał, czy obierał strony zwolenników czy też krytyków. Mogę jedynie potwierdzić u siebie jej pozytywny wpływ na stres i ogólną świeżość, lekkość myślenia.

Biorąc więcej pod uwagę powyższą historię, zacząłem się zastanawiać czy i kiedy kawa jest dla mnie wskazana? Doszedłem do wniosków, że jej mała ilość oddziałuje pozytywnie, ale jeżeli musimy wypić kubek naprawdę mocnej kawy to być może powinniśmy się zastanowić czy aby na pewno jej potrzebujemy. Czy na siłę nie próbujemy wmówić sobie, że jest nam niezbędna do życia, przez co zatracamy się w stale ponawianym procesie, który negatywnie wpływa na nas z dnia na dzień. Być może nie zauważycie na obecną chwilę tak rażącej różnicy jaką udało mi się zaobserwować u siebie. Ale z czasem może ona wystąpić, a wtedy już będzie trzeba poświęcić zdecydowanie większą ilość czasu by odzwyczaić się od kofeiny, która na początku może przyczynić się do wywołania senności i braku motywacji, oddziałując w znaczny sposób na nasz organizm. Jednak przy tym musicie pamiętać o jednej ważnej rzeczy: Wszystko jest dla ludzi i tak jak jeden kubek słabej aromatycznej kawy nikomu jeszcze nie zaszkodził, tak często picie mocnej kawy w nadmiarze, która staje się swego rodzaju rytuałem i przypomina bardziej rutynę niż działanie w konkretnym celu, może doprowadzić was do punktu w którym nawet nie zauważycie, co zaważyło na spadku waszych możliwości umysłowych i stosując to jako jako rzecz dla was naturalną, nie zauważyć nawet sedna problemu, mając odpowiedź przed sobą.

Kategorie: Newsy

Komentarze wyłączone